Wojtek

Od dzieciństwa byłem otyły. Pod koniec studiów udało mi się zrzucić sporo kilogramów, a nawet przebiec w 2000 roku maraton. Niestety z powodu, drobnej w sumie operacji musiałem zmniejszyć aktywność fizyczną. Błyskawicznie wróciłem do starej wagi, a wkrótce przekroczyłem ją z nawiązką.

W październiku 2008 roku ważyłem 127 kilogramów.
Postanowiłem coś z tym zrobić.
Do marca 2009 roku schudłem 9 kilogramów (118 kg). Nikt nie zauważył..
Od marca zacząłem "ostro chudnąć".
Z początkiem maja 2009 r. ważąc 108 kilogramów zacząłem biegać.
Do października 2009 r. schudłem łącznie 34 kg i miałem już za sobą kilka biegów ulicznych.

Jednak dieta i systematyczne bieganie oprócz fantastycznego rezultatu w postaci zrzuconych kilogramów miały też pewne niekorzystne efekty dla mojej sylwetki. Rozbudowie uległy nogi, a wychudzeniu górna połowa ciała. Potrzebne były mi dodatkowe ćwiczenia "ogólnorozwojowe". Siłownia mi nie odpowiada, więc zacząłem się zastanawiać nad karate lub aerobikiem. Aerobik wydał mi się "babski". Zresztą jak tu się komuś pochwalić "chodzę na aerobik"? W styczniu 2010 zdecydowałem się na karate. Pomimo sporych problemów z koordynacją ruchową, ćwiczenia karate sprawiają mi dużo satysfakcji. Jednak ćwiczenia te są dla mnie zbyt mało wymagające pod względem kondycyjnym. Elementy treningu karate są ćwiczone w statycznych pozycjach - a ja wolę ćwiczyć "dynamicznie".

Zajęcia aeroboxingu zaproponowane przez Sempai Małgorzatę okazały się pod tym względem bardzo atrakcyjne. W efekcie "wymieniłem w grafiku ćwiczeń" jeden z treningów karate na dwa  treningi aerokickboxingu. Na

Poprzednia strona: Agnieszka
Następna strona: Iwona