Agnieszka

Wiecie co?

Na treningi aerokicboxingu namówiła mnie sąsiadka. Najpierw broniłam się zaciekle. Gdzie ja, w ogóle nie ćwicząca od wielu lat dam radę na jakimś kicboxingu. Mowy nie ma. No ale, sąsiadka się na mnie uparła. W końcu wstyd było odmawiać, więc poszłam. Dla lepszego samopoczucia  ( wiecie – gdybym padała), namówiłam koleżankę, której–podejrzewałam-kondycja lepsza od mojej miała nie być.

No i wiecie co?

Dziś mogę Sąsiadce tylko dziękować. Dziś wiem, że to jest to, co lubię najbardziej.

Dziś dla treningu potrafię:

1. Urwać się wcześniej z pracy, żeby zdążyć na …pajacyki (choć nigdy nie zrobiłam wszystkich).

2. Nawet dzieci i mąż muszą się „dopasować”, bo ja mam czas, który nareszcie mam dla siebie i tylko dla siebie : ) : ) : ), który daje tyle radości, optymizmu i siły, że ho, ho.

Na początku oczywiście nie byłam w stanie zrobić wielu ćwiczeń, jednak z treningu na trening czuję, ze moje ciało samo robi i daje radę. To wspaniałe uczucie.
Trenerka –  no cóż… można mówić w samych superlatywach. A tak najlepiej i najkrócej to chyba po prostu – dziękuję Małgosiu : )

       Agnieszka


Poprzednia strona: Instruktor - Małgorzata Tendera
Następna strona: Wojtek